fbpx

Jak poradzić sobie z brakiem wiedzy o IT w rekrutacji IT? :)

Pracę w Team Up zaczęłam w listopadzie 2019 i od tamtej pory codziennie mam do czynienia z terminami IT. Nie będę udawać, że początki były łatwe. Kiedy pojechałam na swój onboarding do Łodzi, w dniu szkoleń z zagadnień IT wcale nie było mi do śmiechu. Wydawało mi się, że ktoś mówi do mnie w zupełnie obcym języku. Pierwsze rozmowy z kandydatami – czarna magia. Pytałam ich o znajomość różnych technologii, choć mimo szkolenia z tej tematyki, nie czułam się pewna swojej wiedzy w tym zakresie. Każda rozmowa była dla mnie gigantycznym stresem.

dog on a recruitment call

Z czasem okazało się jednak, że terminy zaczynają być bardziej przyjazne, a ja z projektu na projekt czuję się coraz pewniej w rozmowach.

Dzięki wsparciu zespołu i zgłębianiem tematu na własną rękę udało mi się dojść do momentu, w którym rozmowy przestały mnie stresować, a zaczęły wręcz sprawiać przyjemność.

Co mi pomogło?

Rozmowy z kandydatami.

Każda rozmowa, niezależnie od projektu jest dla mnie okazją do nauki od kandydatów – to przede wszystkim dzięki nim mogę dowiadywać się więcej i więcej. Wbrew pozorom nie są to osoby zamknięte. Chętnie opowiadają o technologiach, jeśli tylko szczerze przyznamy, że nie jest się osobą techniczną i nie do końca rozumie się niektóre zagadnienia.

Wsparcie kolegów z zespołu.

Nie bójmy się pytać. Każdy z nas był kiedyś na początku drogi, każdy z nas też wciąż się uczy. Warto korzystać z doświadczenia innych – mogą oni nie tylko wyjaśnić nam pojęcia, których nie rozumiemy, ale też podpowiedzieć praktyki, które im się sprawdziły w podobnych projektach.

Zgłębianie wiedzy na własną rękę.

Mamy okazję żyć w czasach, w których źródła wiedzy są dostępne na wyciągnięcie ręki. Niejednokrotnie zdarzyło mi się sięgać do internetu czy książek w celu poszerzania swojej wiedzy na temat nie tylko pojęć IT, ale również samej rekrutacji.

 

 

Źródła, które według mnie są szczególnie warte uwagi:

Udział w briefingach z hiring managerami.

To bezpośrednie źródło wiedzy na temat oczekiwań co do poszczególnych ról i ich technologicznego kontekstu – jeśli tylko macie możliwość bycia częścią takiego briefingu – polecam w 100%!

Przyznanie przed samą sobą, że nie jestem doskonała w tym, co robię.

To zdaje się być najtrudniejsze. Zawsze chcemy wypadać jak najlepiej i ciężko nam się przyznać, że czegoś nie wiemy, zwłaszcza w nowym środowisku. W moim przypadku też tak było.

Dopiero kiedy uświadomiłam sobie, że nie sztuka w tym, żeby wszystko wiedzieć od razu, tylko aby być otwartym na naukę, pojawiły się sukcesy!

Warto więc czasem „wrzucić na luz” i dać sobie przyzwolenie na błędy, ponieważ to właśnie one najwięcej nas uczą.

 

Czy po roku pracy z IT czuję się już całkowicie kompetentna w zakresie technologii? Oczywiście, że nie. Prawdopodobnie to, co wiem jest kroplą w oceanie frameworków, narzędzi i platform. Jestem natomiast pewna, że ta branża jest niekończącą się perspektywą rozwoju. Ani przez moment nie żałowałam, że weszłam w ten świat, mimo, że czasem nie jest łatwo!

A jak to było w Waszym przypadku? Czy weszliście w rekrutację IT z łatwością, czy też podobnie jak w moim przypadku, był to skok na głęboką wodę? Dajcie znać, jestem bardzo ciekawa! Zapraszam do dyskusji na priv lub mailowo: k.sobestjanska@teamuprecruitment.com 🙂

5 definicji przydatnych dla początkującego rekrutera IT :)

W tym krótkim artykule przedstawię Ci kilka popularnych terminów, które często pojawiają się w rekrutacji IT, ale wyjaśnione jak najmniej technicznym językiem.

Zaczynamy! 🙂

1. Dev-Ops Engineer

Jest to osoba pomiędzy zespołem deweloperów oprogramowania (Dev) a zespołami operacyjnymi (Ops) takimi jak np. Administratorzy Systemu czy Testerzy. Zadaniem takiej osoby jest koordynowanie procesu tworzenia i wdrażania aplikacji, w celu maksymalnego skrócenia czasu pomiędzy ukończeniem kodu lub jego poprawek, a ich ostatecznym wdrożeniem na serwery (czyli tak zwaną „produkcję”).

Kiedyś ten proces był koordynowany bezpośrednio przez programistów lub administratorów, natomiast wraz z nadejściem nowych technologii takich jak Cloud, zakres obowiązków zwiększył się i zostało to wydzielone.

Ta metoda rozwoju oprogramowania jest najczęściej stosowana w firmach w których zmiany w kodzie produkcyjnym są bardzo częste (nawet kilka-kilkanaście razy dziennie).

2. API

Bardzo częstym wymogiem klienta jest to by poszukiwany programista miał doświadczenie w implementowaniu zewnętrznych API w aplikacjach. Ale co kryje się za skrótem API?

Application Programming Interface, czyli Interfejs programistyczny aplikacji. Jest to zbiór zasad integracji jej komponentów z innymi aplikacjami. Programiści tworzący kod, tworzą również dokumentację, która potem jest udostępniana. Pokazuje ona z jakich komponentów składa się dana aplikacja. Czasami kod jest w pełni publiczny (tzw. Open Source) i każdy może z niego skorzystać, ale też często kod aplikacji jest chroniony i udostępniany innym podmiotom w ramach umowy.

Przykładem implementacji API jest umieszczenie możliwości płatności natychmiastowych w sklepie klienta.

3. Frontend – Backend – Fullstack

W najprostszych słowach Frontend to część aplikacji web lub aplikacji mobilnej, z którą użytkownik wchodzi w interakcje. Wszystkie grafiki, przyciski, formularze – to co jest widoczne – zalicza się do części frontendowej.
Technologie frontendowe to między innymi JavaScript, React, Angular i Vue.

Backend natomiast to mechanizmy niewidoczne dla użytkownika, czyli obszar gdzie znajduje się cała logika aplikacji, gdzie między innymi łączy się Frontend z bazami danych czy konfiguruje protokoły przesyłania informacji między użytkownikiem a serwerem.
Technolgie zaliczane do backendu to na przykład Java, C#, PHP, Python

W większości firm programiści dzielą się na osoby zajmujące się albo Frontendem albo Backendem, natomiast wyróżniamy także osoby, których umiejętności pozwalają zajmować się oboma obszarami – tak zwani Full-Stack Developerzy.

4. QA (Quality Assurance)

W skrócie – zespoły Quality Assurance to osoby testujące na różne sposoby kod, napisany przez programistów. Testuje się warstę frontend jak i backend zarówno w aplikacjach webowych jak i mobilnych.

Wyróżnia się testowanie manualne (praktycznie wyklikując aplikacje) oraz automatyczne (gdzie tester pisze kod automatyzujący w języku programowania używanym w aplikacji).

Co ważne, nie we wszystkich firmach znajdziemy dedykowane zespoły QA. Może mieć to wiele przyczyn (budżet, wielkość projektu). Bardzo często odpowiedzialność za to pada na programistów, natomiast z rozmów jakie przeprowadzałem z niektórymi, często nie jest to wśród nich mile widziana sytuacja. 🙂

Popularne technologie związane z testowaniem to: JUnit, Selenium Webdriver, TestNG, Mockito.

5. Java vs JavaScript

A teraz czas na błąd, który jest tak popularny, że aż stał się kultowy i memiczny. 🙈

Często spotykanym, acz błędnym przekonaniem wśród osób niezwiązanych z IT jest jakoby istniała relacja pomiędzy Javą a Javascript. Są to w rzeczy samej dwa języki programowania o podobnej składni, wykorzystywane w tworzeniu aplikacji webowych, ale tutaj ich podobieństwa się kończą.

JavaScript nie jest „skryptową” wersją Javy. Są to dwa języki programowania rozwijane niezależnie od siebie.

Skąd podobieństwo w nazwie?

Java i JS powstały w latach dziewięćdziesiątych. Java została stworzona przez firmę Sun Microsystems, która później została przejęta przez firmę Oracle. JavaScript został opracowany przez firmę Netscape, jako implementacja języka ECMAScript.
Pierwszą nazwą tego języka był LiveScript, natomiast na fali popularności Javy w tamtych latach, firma Netscape porozumiała się z firmą Sun Microsystems w celu użycia słowa Java w nazwie ich języka. Był to po prostu zabieg marketingowy, który miał przynieść rozgłos nowopowstałej technologii. Cel został osiągnięty – JavaScript zyskał ogromną popularność (choć myślę że bardziej niż nazwa, przyczyniła się do tego jego nowoczesność i możliwość tworzenia czegoś więcej niż statyczne strony www), ale i wprowadził dezorientację, która trwa do dzisiaj.

Mam nadzieję, że rozjaśniłem kilka definicji, które mogą być kłopotliwe dla początkującego rekrutera IT. Oby czytanie job speców szło Wam od teraz o nieco łatwiej. 🙂

Zastanawiam się czy macie jeszcze inne pojęcia z zakresu IT, których znaczenie nie jest dla Was do końca jasne? 🤔
Jeżeli tak to, podeślijcie mi je na p.kaminski@teamuprecruitment.com, a ja postaram się je wyjaśnić w następnym artykule.

5 błędów przy wdrażaniu pracy zdalnej :)

W Team Up od początku projektowaliśmy swoje procesy z założeniem, że prawie wszystko może być zrealizowane zdalnie, ale są rzeczy, które warto robić „tradycyjnie”, takie jak szkolenia, sesje mentoringowe, projektowanie i omawianie skomplikowanych rozwiązań w grupie, czy tworzenie długoterminowych strategii. Dlatego korzystając z prawie dziesięciu lat doświadczeń w pracy full remote założycieli firmy, zdecydowaliśmy się na model hybrydowy, o którym możecie poczytać w artykule Mai Gojtowskiej.

W biznesie jak w życiu nie ma jedynej słusznej drogi, a każde rozwiązanie ma swoje plusy i minusy, a dodatkowo źle wdrożone, może wyrządzić krzywdę Twojej organizacji.

Oto lista 5 błędów, których warto unikać projektując pracę zdalną w Twojej firmie.

 

 

1. Nieprzemyślane zatrudnianie osób z odległych stron świata.

Wspaniałą zaletą home office jest fakt, że nasza pula talentów znacznie się poszerza, ponieważ w teorii nie musimy ograniczać się do lokalnych kandydatów. Brzmi nieźle, zanim jednak zdecydujesz się na złożenie oferty kandydatowi spoza Twojego miasta lub kraju, zadaj sobie pytanie, jak często zespół spotyka się offline? Jaką ma dzisiaj kulturę i zwyczaje? Logistyka i koszty firmowych spotkań, kiedy każda osoba mieszka gdzie indziej potrafią przyprawić o ból głowy. Znacząco też utrudniają integracyjne, spontaniczne spotkania po pracy.

 

2. Brak świadomego budowania zdalnej kultury zespołu.

Możesz mieć wspaniałą kulturę organizacyjną, która doskonale działa w offline, ale przygotuj się na fakt, że nie uda się jej przetłumaczyć na język online 1:1. Sugerujemy stanąć przed flipchartem i zastanowić się nad cyfrową transformacją kultury – nowymi rytuałami zespołu, emblematami, które będą budować poczucie wspólnoty i przynależności. Ważne są też odpowiednie narzędzia do komunikacji i współpracy online. Bez tego możesz spotkać się z podwyższoną fluktuacją, mimo wygody pracy z kanapy.

 

3. Założenie, że każdy ma dobre warunki do pracy zdalnej. 

Fantazja o pracy w ogrodzie lub kawiarni często pojawia się w filmach. Prawda jest taka, że w kawiarni elektryczny młynek skutecznie zagłuszy rozmowę na skype, a na ogrodzie wi-fi się tnie, poza tym i tak nic nie widać na ekranie laptopa w pełnym słońcu ;-). W domu nie zawsze jest dużo lepiej.

Twoi pracownicy często będą dysponować jedynie niskim stolikiem kawowym lub niewygodnym na dłuższą metę krzesłem z jadalni.

Nie wspominam już o pladze internetu mobilnego, która opanowała Polskę kusząc wysokimi prędkościami i niskimi cenami. W Team Up rozwiązaliśmy ten problem oferując każdemu pracownikowi członkostwo w międzynarodowej sieci biur coworkingowych, obecnej we wszystkich dużych miastach w Polsce i za granicą. W samej Warszawie oferują 18 lokalizacji, więc pracownik może wybrać tę najbliższą swojego domu, jeśli czuje taką potrzebę.

 

4. Brak zaufania do pracowników.

Część menedżerów, w obawie przed stratą poczucia panowania nad sytuacją, zaczęła nadmiernie kontrolować swoich pracowników, zalewając ich kalendarz rozmaitymi „alignmentami”. W efekcie dzienny czas na faktyczną pracę się kurczy, a efektywność tych osób może się pogorszyć, co może doprowadzić do zjawiska samospełniającej się przepowiedni. Wspólne ustalanie celów, ram pracy i zakresów odpowiedzialności jest ważne, tak jak i monitorowanie postępów w realizacji tych celów, ale nie pozwól, aby Twoi pracownicy odczuli, że pod płaszczem troski o projekty sprawdzasz, czy oni w ogóle pracują.

 

5. Założenie, że praca z domu gwarantuje work-life balance.

Spotykamy się z przekonaniem, że brak dojazdów do pracy automatycznie sprawia, że wszyscy pracownicy mają więcej czasu dla siebie i swoich bliskich. Z drugiej strony obserwujemy, jak pracownicy zdalni często mają problem z oddzieleniem pracy od domu. Łatwiej jest się im „zasiedzieć”, umówić telefon służbowy poza godzinami biurowymi.

Samo wyjście z biura jest dla wielu osób swoistym rytuałem zakończenia dnia pracy i rozpoczęciem czasu wolnego – to takie symboliczne „zdjęcie krawata”.

Pracując z domu ramy z czasem mogą stawać się coraz bardziej płynne, a długotrwały stres i zmęczenie może nas wziąć z zaskoczenia. Jest to coś, nad czym teraz zastanawiamy się w Team Up – jak zastąpić opuszczenie biura innym, domowym rytuałem? Wśród polecanych rozwiązań spotkaliśmy się ze wspólnym podsumowaniem dnia, bądź indywidualnym ułożeniem planu na następny dzień, żeby móc mentalnie zamknąć ten bieżący i odciąć myśli od kolejki zadań.

Sama lista oczywiście nie wyczerpuje puli wyzwań i trudności, z jakimi spotka się menedżer projektując model pracy oparty o online. Zachęcamy do świadomego podpatrywania sprawdzonych rozwiązań jak i do włączania całych zespołów przy tworzeniu tych całkowicie nowych i unikatowych procesów dla Waszej organizacji. W razie czego w Team Up służymy pomocą! ✈️

 

Nasza strona używa ciasteczek.

Ta strona używa ciasteczek. Używamy ich, aby zapewnić Ci najlepsze możliwe doświadczenie z naszą stroną.
Akceptuj pliki Cookies.